Nie spieprzę sobie życia.
Obiecuję.
Sobie. Nie wam.
To ja sypiam z Twoim mężem.
Niebezpiecznie. Bez słowa.
I wcale nie jest to takie piękne. Strach. Cholerny strach. Ogranicza. Zabija. Od środka. Oddala. Coraz bardziej. Uda się? Szczerze? Nie wiem. Już dawno nie byłam niczego tak pewna. Po prostu nie wiem. Chcę i nie chcę. Cholera.
A przy okazji, z kim sypia Mąż?
Jestem dumna z tego kim jestem. Przynajmniej próbuję. Ostatnio jednak mi to nie wychodzi. Ta pustka wewnątrz jest przerażająca. Taki pusty pokój, który dla mnie architekta jest nie do przyjęcia. Walące się ściany to już całkowita porażka. Jak można być z siebie dumnym mając tyle wad? Może to nie jest duma z bycia dumnym, może to po prostu jest forma obronna, duma - bo nic innego mi nie pozostaje. Wydawałoby się, że w końcu już sobie ułożyłam życie, że się ustatkowałam. Wyciszyłam. Wszystko było uporządkowane w moim wewnętrznym pokoju, nawet rzekłabym, że mieszkaniu. Jednak ja, któregoś dnia po prostu wzięłam i to rozpierdoliłam, brzydko mówiąc. Dlaczego? Nie wiem, może dlatego, że nie czułam się tak jak człowiek powinien czuć się w swoimi wymarzonym gniazdku. Zawsze mi czegoś brakowało, jednego mebla, który by dopiął całości i stworzył moją przystań. A może to jednak mi czegoś brakowało, a nie mieszkaniu. Może ja jestem niezdatna do zacumowania w jednej przystani. Może nie mam stałego adresu zamieszkania. Może moje życie składa się z samych przystani. Jednak czasem przeraża mnie ten sztorm i niemożność wybudowania trwałych fundamentów. W tym przypadku fundamenty były, ale brakowało mi okna na świat i.. łóżka. Było mi dobrze, ale tylko dobrze. Brakuje mi tego, bo kto by nie chciał, żeby było mu chociaż dobrze, w zamian złego. Jednak po raz kolejny się przeprowadziłam, tym razem pod most, bo z moich zgliszczy na razie nie da się nawet wybudować garażu. Bezdomna. Tak, tak się teraz czuję.
Intrygująco drażniący, mimo to pociągający, a jednak tak niedostępny. Brawo
Nigdy nie wiesz, że największy dzień Twojego życia będzie największy.
Dni, które sądzisz, że będą wielkie...
...nigdy nie są tak przerażające i wielkie jak nam samym się wydaje.
To są...zupełnie zwyczajne dni...
Te, które...
Zaczynają się normalnie...
To są dni, które kończą się będąc najwspanialszymi.
I dzisiaj jest ślub.
Jest piękny...
Idealny.
Dzisiaj zaczyna się moje życie.
Całe życie, to byłam tylko ja - po prostu wygadana pannica.
Dziś stanę się kobietą.
Dziś stanę się żoną.
Od dziś będę odpowiadać przed kimś innym, niż tylko przed sobą.
Od dziś będę odpowiadać przed Tobą, za naszą przyszłość,
Za wszystkie możliwości, jakie niesie ze sobą nasze małżeństwo.
Razem, nie ważne co się stanie, będę gotowa...
Na cokolwiek...
Na wszystko...
By zacząć żyć, kochać, przedsięwziąć odpowiedzialność i możliwości.
Dzisiaj, …. , nasze życie się zaczyna.
I nie mogę się tego doczekać.
Kocham Cię.
Nigdy nie wiesz, czy największy dzień Twojego życia jest największym,
Dopóki się nie zacznie.
Nie poznasz, czy to największy dzień Twojego życia, aż do jego środka.
Dzień, kiedy oddasz pod opiekę coś...
Lub kogoś...
Dzień, w którym złamie Ci się serce...
Dzień, w którym poznasz bratnią duszę...
Dzień, w którym zorientujesz się...
Że nie masz wystarczająco dużo czasu...
Bo chcesz żyć wiecznie...
To są największe dni...